Pan Krzysztof zgłosił utratę dowodu osobistego, by po latach odkryć, że figuruje jako prezes czterech niemieckich spółek, co doprowadziło do wezwań z urzędu skarbowego w Berlinie na ponad 360 tys. zł. Mimo umorzenia sprawy podatkowej dzięki pomocy niemieckiego prawnika, rodzina stanęła przed kolejnym problemem: wezwaniem z ZUS na 112 tys. zł zaległych składek, co budzi obawy o dalsze konsekwencje oszustwa i bezpieczeństwo.
Źródło: Polsat News
Kategoria: Prawo
Ważność: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐ (7/10)